blog

Armator zmienił trasę i zostawił kontener w innym porcie? Poznaj „klauzulę wolności”

Konflikty i napięcia geopolityczne na świecie po raz kolejny przypominają przedsiębiorcom brutalną prawdę: międzynarodowy transport morski jest uzależniony nie tylko od pogody i sprawnych statków, ale też od kruczków prawnych, których korzenie sięgają jeszcze XIX wieku.

Aktualne zawirowania na kluczowych szlakach sprawiają, że tzw. „klauzula wolności”
(klauzula odchylenia) przestała być suchym zapisem małym drukiem na odwrocie
konosamentu. Dziś to realne narzędzie, po które giganci tacy jak Maersk, MSC, CMA CGM
czy Hapag-Lloyd sięgają bez wahania.

Co to oznacza dla Twojego biznesu i dlaczego nagle możesz zostać zmuszony do dopłacenia
tysięcy euro do transportu, który miał być już opłacony?


Co daje armatorowi „klauzula wolności”?


W dużym skrócie: zgodnie z tym zapisem, jeśli kontynuowanie rejsu pierwotną trasą staje się
niebezpieczne, niepraktyczne lub grozi zatrzymaniem statku, przewoźnik ma prawo:

- Zmienić trasę w trakcie rejsu (np. opłynąć Afrykę zamiast płynąć przez Kanał Sueski).
- Opóźnić zawinięcie do portu.
- Rozładować Twój kontener w zupełnie innym, alternatywnym porcie i uznać, że na tym jego usługa dobiegła końca.

W warunkach wojny, ataków na statki czy nagłych restrykcji ubezpieczeniowych, armatorzy
mają pełne prawo uregulowane prawem morskim, by tak postąpić. I nikt w sądzie tego nie podważy.

Ukryty koszt frachtu morskiego, czyli niespodzianka na terminalu

Dla Ciebie, jako importera lub eksportera, uruchomienie tej klauzuli to logistyczny i
finansowy koszmar. W standardowych warunkach rynkowych płacisz za fracht morski i oczekujesz, że towar dopłynie z punktu A do punktu B.
Kiedy jednak armator powoła się na klauzulę wolności i wyładuje Twój towar np. w Hiszpanii
zamiast w Gdyni, całe ryzyko i koszty spadają na Ciebie.
Na właściciela towaru przechodzą wtedy natychmiast koszty przeładunku, magazynowania,
dodatkowej obsługi portowej (THC) oraz – co najgorsze – organizacji transportu zastępczego
do pierwotnego celu. To gigantyczne wydatki, których nie przewiduje żaden standardowy
budżet, a które potrafią całkowicie zabić rentowność całej operacji handlowej.


Efekt domina - jak zabezpieczyć swój transport morski?

Dzisiejsza rzeczywistość pokazuje, że nawet niewielkie zakłócenia na jednym szlaku
wywołują efekt domina na całym świecie: brakuje pustych kontenerów, ceny frachtu skaczą, a
terminy dostaw stają się loterią. W czasach niestabilności kluczem jest świadome zarządzanie
ryzykiem, a nie tylko szukanie najtańszego kontenera na rynku.


Jak się przed tym bronić?


1. Czytaj kontrakty i analizuj warunki (Incoterms): Musisz dokładnie wiedzieć, w
którym momencie kończy się odpowiedzialność Twoja, a zaczyna Twojego
kontrahenta.

2. Zawsze wykupuj dodatkowe ubezpieczenie Cargo: Podstawowa odpowiedzialność
przewoźnika (tzw. SDR) w takich sytuacjach nie pokryje Twoich strat. Dobra polisa
cargo to jedyna poduszka finansowa na wypadek barier pozataryfowych i nagłych
zmian tras.

3. Pracuj ze spedytorem, który ma plan B: Kiedy armator zostawi Twój kontener w
połowie drogi, nie zostaniesz sam z problemem, jeśli za Twoją logistyką stoi partner z
dużym doświadczeniem operacyjnym.

W Isphera S.A. nie tylko rezerwujemy miejsce na statkach. Przede wszystkim analizujemy
ryzyko. Pomagamy naszym klientom dobrać odpowiednie ubezpieczenia cargo,
monitorujemy sytuację na bieżąco i -w razie problemów na morzu - natychmiast
organizujemy alternatywne trasy, by Twój transport morski nie stał się finansową pułapką.

Nie daj się zaskoczyć przepisom morskim. Skontaktuj się z naszymi ekspertami i
dowiedz się, jak realnie zabezpieczamy ładunki naszych klientów w niepewnych czasach.

Chcesz lepiej zaplanować swój łańcuch dostaw?
Nasi eksperci pomogą dobrać rozwiązanie transportowe dopasowane do Twojego kierunku, rodzaju ładunku i priorytetów operacyjnych.
Zadzwoń do nas pod numer  +48 720 803 853 lub napisz bezpośrednio na biuro@insphera.pl.